W dniach 24 – 28 kwietnia warszawska komórka Fundacji zorganizowała trzy pikiety pod Samodzielnym Publicznym Szpitalem Klinicznym im. prof. dr. Orłowskiego w Warszawie. Wszystkie trzy zgromadzenia odbyły się około południa, a dwa z nich w bardzo niesprzyjających warunkach. Potraktowaliśmy jednak te wydarzenia priorytetowo i nie ulękliśmy się zimna oraz deszczu – motywacją dla takiego zaangażowania jest dla nas fakt, że w placówce tej wykonuje się najwięcej aborcji w skali kraju (około 120 rocznie, wszystkie z przesłanek eugenicznych).

Szczególnie liczne były zgromadzenia, które odbyły się w poniedziałek i piątek, dzięki czemu mogliśmy rozstawić w ich trakcie po dwa banery. Dwie ostatnie pikiety zostały zorganizowane w innym miejscu niż poprzednie – od strony Izby Przyjęć na ulicy Czerniakowskiej, w efekcie czego mogliśmy dotrzeć ze swoim przekazem do znacznie większej ilości przechodniów.

Nasza obecność nie została zignorowana. Podczas poniedziałkowej pikiety wyszła do nas trójka osób, prawdopodobnie będących studentami odbywającymi w tym szpitalu praktyki. Ich reakcje i podejście były skrajnie spolaryzowane – od uprzejmej rozmowy i gotowości przyznania nam racji do obrzucania nas wulgaryzmami i personalnych ataków w trakcie dyskusji rozpoczętej przez jedną ze stażystek. Jej zachowanie dziwiło tym bardziej, że miała ona na szyi medalik – niestety taki dysonans poglądowy jest coraz bardziej powszechny. Z kolei podczas środowej pikiety starszy pan, wyraźnie zbulwersowany naszą obecnością, krzyczał „nie wolno rodzić chorych dzieci”. O ile można zrozumieć postawy osób, których sprzeciw wynika z posiadania zmanipulowanych informacji na temat naszych działań czy projektu Ordo Iuris, o tyle jawna chęć odebrania prawa do życia osobom chorym jest w dzisiejszych czasach przerażająca.

Nie ustajemy w działaniach będących częścią akcji „Szpitale bez aborterów”. Nie ustaniemy w nich, dopóki cel nie zostanie osiągnięty i tak długo jak w szpitalu na Czerniakowskiej będzie się zabijać dzieci, tak długo nasza obecność jest tam więcej niż pewna.

Jakub Król – wolontariusz w Fundacji Pro – Prawo do Życia; komórka Warszawa