Przebieg pikiet odbywających się pod Szpitalem im. L. Rydygiera w Krakowie utwierdził nas w przekonaniu, że pokazywanie społeczeństwu prawdy o aborcji jest wciąż bardzo potrzebne. Podczas pikiety odbywającej się 16 grudnia 2017 roku przechodzący mogli zobaczyć baner ze zdjęciem szpitala i dziecka poddanego aborcji w 22 tygodniu życia oraz napisem: „W Szpitalu Wojewódzkim im. L. Rydygiera wykonują aborcje. Aborcja zabija nienarodzone dzieci”.

Po paru minutach spokojnego przebiegu zgromadzenia pewien pan, oświadczył, że to, co właśnie pokazujemy jest reklamą. Zaznaczając, że on sam jest zgorszony zdjęciem zabitego przez aborcję dziecka, którego, jak stwierdził, wystawianie na widok publiczny jest bezczeszczeniem zwłok, jednocześnie zarzucił, że odbywające się zgromadzenie nie jest legalne i zadzwoni na policję. Podjęliśmy próbę rozmowy z panem, jednak w związku z tym, że zignorował zadawane przez nas pytania oraz chęć wyjaśnienia, kontynuowaliśmy zgromadzenie w ciszy. Po krótkiej chwili do policji chroniącej nasze zgromadzenie dołączyła policja wezwana przez wspomnianego pana i wylegitymowała nas. Cała procedura postępowania policjantów była filmowana przez przechodnia, który dodał, że jest po studiach ratowniczych. Następnie powtarzając parokrotnie, że jest zgorszony, zapewnił że za chwilę zgłosi sprawę na komisariat. Na koniec, od odchodzącego już mężczyzny usłyszeliśmy, że jeśli do jego powrotu dalej będziemy stać ze zdjęciem martwego dziecka, użyje spreju. Nie zniechęciło nas to, by zgodnie z planem kontynuować pokazywanie prawdy o aborcji, które zakończyło się bez dalszych incydentów.

Jeden z obserwatorów zdarzenia, podszedł do nas z pytaniem i uzyskując informację o powodzie wezwania policji przez mężczyznę, powiedział: „Ale po co? Przecież wy nie robicie nic złego”.

Na kolejnych dwóch pikietach w tym samym miejscu parę osób przechodziło w milczeniu, ekspresywnie kręcąc głową, znów inni ze wzburzeniem komentowali w taki sposób jakby uciekali od prawdy i nie traktowali poważnie faktu o zabitych dzieciach w tym szpitalu. Podczas ostatniej z pikiet pod szpitalem im. L. Rydygiera w Krakowie, 13 stycznia bieżącego roku, pewien mężczyzna patrząc na zdjęcie i napis powiedział do kobiety „Czyli jednak wykonują tu aborcje”.

Zarówno różnorodne reakcje ludzi na widok ciała zabitego przez aborcję dziecka, jak i rozmowy z przechodniami są potwierdzeniem, że każda pikieta to inne wydarzenie, podczas którego przechodzący, a niektórzy z nich pierwszy raz – widząc prawdę o zabijaniu dzieci poczętych, mają okazję stanąć w obronie ich życia.

Anna Pabian – koordynatorka komórki krakowskiej w Fundacji Pro-Prawo do Życia