Kiedy trzy lata temu spytaliśmy dyrekcję Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie o zabijanie dzieci nienarodzonych odpowiedziano nam lakonicznie, że tego nie robią, ale zwrot „zabijanie dzieci poczętych” ubrali w cudzysłów, jakby chcąc podkreślić, że jest to jakaś przenośnia.

Co ciekawe, na pytanie o przerywanie ciąży odpowiedzieli zgoła inaczej. Okazuje się że w ostatnich latach mieli … 97 takich przypadków.

W związku z tym rozpoczęliśmy pikiety pod Szpitalem Uniwersyteckim, baner mówiący o zabijaniu dzieci w tej placówce był również widoczny podczas pikiet w centrum Krakowa.

Dyrekcja szpitala odmawia nam teraz podania danych dotyczących zabijania dzieci w ostatnich latach. Twierdzi, że ma swoją własną interpretację ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nie zamierza nam mówić ile dzieci ostatnio zabito dlatego, że … „W ocenie szpitala niedopuszczalne są próby uzyskiwania informacji, które następnie są zniekształcane (czyli nazywanie zabijania dzieci zabijaniem dzieci, a nie przerywaniem ciąży – przyp. A.M.) i przedstawiane opinii publicznej (…)”.

Celem akcji Szpitale bez Aborterów jest pokazanie prawdy nie tylko szeroko rozumianej opinii publicznej. W toku trwania akcji okazało się, że jedną z ważniejszych rzeczy jest zderzenie lekarzy z prawdą o sobie i o tym co robią. Wydaje się, że tylko człowiek, który okłamuje się, że zabijając nie zabija jest w stanie kontynuować ten proceder. Chcemy, by zderzając się z prawdą pozwolili swojemu sumieniu dojść do głosu.

 

Aleksandra Musiał – Fundacja Pro-Prawo do Życia